Serbołużyczanie

Home » Łużyce » Serbołużyczanie
SerbołużyczanieWczesne dziejeWiek XIX i XXCzasy wojenneCzasy powojenne

Serbołużyczanie

Lud mieszkający we wschodnich Niemczech, w basenie górnego i dolnego biegu Sprewy, dokładniej to wschodnia Saksonia, region wokół miast Budziszyn (niem. Bautzen; łuż. Budysin) i Chociebuż (Cottobus; Chosebuz).

Serbołużycka flaga narodowa: 3 pasy poziome-niebieski, czerwony, biały

Serbołużycka flaga narodowa: 3 pasy poziome-niebieski, czerwony, biały

Nazwa własna – Serbia, Serbski Lud; nazwa niemiecka – Wenden, Sorben. Mówią językiem słowiańskim, raczej są tam dwa języki: górnołużycki i dolnołużycki. Język górnołużycki sformował się na podstawie dialektu budziszyńskiego, poddał się znacznemu wpływowi języka czeskiego. Język dolnołużycki sformował się na podstawie dialektu chociebuskiego, ten z kolei był poddany wpływom języka polskiego, toteż jest więcej podobny do polskiego, ale ma w sobie więcej słów niemieckich. Oprócz tego wszyscy Serbołużyczanie mówią po niemiecku. Większość jest luteranami, są także katolicy. Serbołużyczanie żyją w przemieszaniu z Niemcami, niekiedy nawet w tych samych wsiach mieszkają i Niemcy, i Serbowie, katolików jest mało, lecz mieszkają oni zwarcie i nie mieszają się z luterańską ludnością niemiecką; są to przeważnie mieszkańcy byłych ziem, należących do dużych klasztorów katolickich w Kamieńcu i Wojercach (Hoyerswerda), mieszkają również w Budziszynie.

Warto też przypomnieć , że jak już było napisane w jednym z poprzednich numerów „Naszego Czasu”, nazwa Łużyce pochodzi od słowa „ług” co oznacza zbiornik wodny, lun, kałużę, t.j. łużyca – mała kałuża, podmokłe miejsce.

Wczesne dzieje

W połowie I tysiąclecia n.e. plemiona połabskich Słowian (Łużyczanie, Milczanie, Serbowie, Głomacze, Niszanie i inni) zaludniali tereny wzdłuż biegu rzek Łaby, Sali i Odry. Z początku VI wieku z zachodu na nich zaczęły nacierać plemiona germańskie. Trwała zaciekła walka. Część ludności nie wytrzymała germańskiego naporu i ruszyła na południe, w stronę Bałkanów. Dziś Serbowie jugosłowiańscy są właśnie potomkami Serbów Łużyckich; Chorwaci – potomkami Białych Chorwatów, potomkami których są również Krakowiacy i Górale; Słoweńcy – potomkami Słowaków i Morawów (przecież i dziś nazwy Słowacji i Słowenii w ich ojczystych językach brzmią jednakowo – Slovensko); dlatego dziś nazwiska Słowiano-Macedończyków są identyczne z nazwiskami polskimi.

Historyczna flaga Górnych Łużyc: 2 pasy poziome - niebieski i żółty; na nich historyczny herb - niebieskie niebo nad żółtym murem

Historyczna flaga Górnych Łużyc: 2 pasy poziome – niebieski i żółty; na nich historyczny herb – niebieskie niebo nad żółtym murem

Plemiona germańskie pokonały jednak Słowian w X wieku. Niemieccy feudałowie zawładnęli ziemiami Słowian i zaczęli zaludniać ich chłopami z innych części Niemiec. Część ziem dostała się w ręce klasztorów katolickich, co sprzyjało nawracaniu pogańskich Słowian połabskich na wiarę chrześcijańską. Poczynając od XII wieku ziemie łużyckie wchodziły w skład różnych państw feudalnych. Pod wpływem Reformacji, w XVI wieku pojawiły się pierwsze wzorce piśmiennictwa Łużyczan. Jednak zwycięstwo luteraństwa w Saksonii i Prusach sprzyjało germanizacji, a przede wszystkim rozpowszechnieniu się języka niemieckiego. Chociaż Reformacja preferowała języki narodowe, to jednak w Dolnej Łużycy, która wchodziła w skład państwa Brandenburgii, później Prus, msze św. w języku łużyckim, były zabronione, jak też święta ludowe, tańce narodowe i stroje narodowe. W Górnej Łużycy będącej częścią składową Saksonii, ucisk narodowy był słabszy. W XVII – XVIII wiekach, tu były wydawane książki w języku łużyckim, zaciekawiono się historią swojego narodu.

Wiek XIX i XX

Burzliwy wzrost przemysłu, który zaczął się w Niemczech w środku XIX wieku zawadził i o ziemie łyżyckie.

Historyczna flaga Dolnych Łużyc: 2 pasy poziome - czerwony i biały: na nich historyczny herb - na białym tle czerwony byk

Historyczna flaga Dolnych Łużyc: 2 pasy poziome – czerwony i biały: na nich historyczny herb – na białym tle czerwony byk

Łużyckie rejony przemysłowe Zły Komorów (Senfetenberg), Gródek (Spremberg) i in. były zasiedlane Niemcami. Robotnicy – Łużyczanie mieszkający pośród niemieckiej ludności miejskiej, bardzo szybko tracili swą kulturę i język. To doprowadziło do utworzenia wokół Sprembergu zniemczonych rejonów, głównie kosztem zmniejszenia terytorium Dolnej Łużycy. Takim sposobem Górna Łużyca była oddzielona od Dolnej, i od tego czasu rozwój kultury i języka obu regionów łużyckich odbywał się osobno.

Ale w tymże XIX wieku umocnił się ruch odrodzenia narodowego. W centrum tego ruchu było towarzystwo naukowo-wydawnicze „Matica Serbska”, utworzone w 1845 r., w Górnej Łużycy, w okresie tzw. Wiosny Ludów. Utwory łużyckiej literatury pięknej były przepojone duchem godności narodowej (pisarze A. Zejler, A. Smolor, J. Bart-Tisinski). Główną rolę w narodowym ruchu następnych lat, odegrały łużyckie narodowe towarzystwa kulturalne. W 1912 r. zjednoczyły się one w Stowarzyszeniu „Domowina”. Wówczas, niejednokrotnie były wysuwane żądania niepodległości dla Serbołużyczan.

Symbol organizacji "Domowina", używany też jako nieoficjalny herb Serbołużyczan: na czerwonej tarczy, otoczonej niebieską obwódką, biały wizerunek lipy

Symbol organizacji „Domowina”, używany też jako nieoficjalny herb Serbołużyczan: na czerwonej tarczy, otoczonej niebieską obwódką, biały wizerunek lipy

Domowina – znaczy Ojczyzna. Związek założyło 31 organizacji serbołużyckich. I wojna światowa zahamowała narodowe odrodzenie Serbołużyczan. 11 listopada 1918 r. wojna skończyła się i już 13 listopada 1918 r. w Budziszynie w Domu Serbskim, odbył się Ogólnonarodowy Zjazd, gdzie wybrano Radę Narodową Serbów Łużyckich. Na zjeździe nawoływano do jednoczenia się narodowego wszystkich Serbołużyczan: katolików i luteranów; Łużyczan Dolnej Łużycy i Milczan Górnej Łużycy. Serbołużyccy poeci pisali utwory nawołujące do walki, obrony swoich praw narodowych, we wszystkich miejscowościach odbywały się wiece i zebrania, na których były wybierane Komitety Narodowe Serbów Łużyckich. Przyjmowano rezolucje o utworzeniu niepodległego państwa – Łużyca. 20 listopada 1918 r. we wsi Krostowice był założony Związek Serbski, przyjęto program o utworzeniu Zjednoczonej Republiki Górnej i Dolnej Łużycy. Dla osiągnięcia tych celów była wybrana delegacja, na czele z sekretarzem Rady Narodowej Serbów Łużyckich Brylem, która wyjechała na konferencję pokojową do Wersalu. Później odbyły się zebrania Serbołużyczan w innych gminach, na których zaaprobowano rezolucję przyjętą w Krostowicach. W styczniu 1919 r. w Paryżu, minister spraw zagranicznych Czechosłowacji, Edward Benesz, zażądał zgody Serbołużyczan na przyłączenie Łużycy do Republiki Czeskiej. Po niektórym namyśle, prezes Rady Narodowej Serbów Łużyckich A. Bart potwierdził zgodę Serbołużyczan na to. Niemcy jednak nie dawały za wygraną. W marcu 1919 r. był opracowany jeszcze jeden wariant rozwiązania losu Serbołużyczan, utworzenie Zjednoczonego Państwa Łużyckiego w składzie Niemiec, ale pod nadzorem Ligi Narodów. Władze niemieckie jednak mocno upierały się, nie chciały nawet uznać Serbołużyczan jako mniejszość narodową. Konferencja pokojowa zakończyła się, a Serbołużyczanie zostali z niczym.

W 1920 roku na wzór polskich i czeskich organizacji „Sokół” utworzono serbołużycką organizację młodzieżową, też o nazwie „Sokół”, która była związana z czeskim towarzystwem sportowym „Sokól”. Władze niemieckie jednak wydały tajną dyrektywę, polecającą urzędnikom niemieckim, a także policji niemieckiej utrudniać, uniemożliwiać, bądź zabraniać tworzenia miejscowych pododdziałów „Sokoła”, a także uniemożliwiać wyjazdy dzieci i młodzieży Serbołużyckiej na wakacje letnie do Polski i Czech.

Czasy wojenne

Po dojściu do władzy A. Hitlera, działalność „Domowiny” była zakazana, zamknięto łużyckie gazety, biblioteki, muzea. W 1939 r. Serbołużyczanie byli przedstawiani jako „Niemcy, mówiący językiem wendyjskim”. Były sfałszowane dane oficjalnych spisów ludności.

W 1940 r. używanie języka serbołużyckiego było zabronione nawet we wsiach. Już 1940 r. po 7-letnim terrorze, na terytorium Łużyc nie można było znaleźć nic serbołużyckiego. Nie było słychać łużyckich pieśni ludowych, nie było zabaw i tańców. Były zabronione nawet schadzki, gdzie dziewczęta mogły rozmawiać po serbołużycku. Wszyscy młodzi mężczyźni poszli na front. Wielu Serbołużyczan pod presją władz niemieckich skrywało swe słowiańskie pochodzenie, wielu zmieniło swe nazwiska na niemieckie. Trzeba tu jeszcze przypomnieć, że Hitler miał plan przesiedlenia Serbołużyczan do Polski.

19 kwietnia 1945 r. wojsko sowieckie razem z II Armią Polską sforsowało Nysę Łużycką i zajęto miasta Muoskow, Bela Woda; 20 kwietnia miasta Niska, Gródk, Wojerecy; 21 kwietnia Budziszyn, Kamieniec.

W 1945 r. Rada Narodowa Serbów Łużyckich znajdowała się w Pradze.

W swoim memorandum próbowała ona zwrócić uwagę na warunki istnienia, a także na dążenia najmniejszego z narodów słowiańskich.

W Memorandum nr 1, 12 maja 1945 r. Rada prosiła u Stalina o wyzwolenie z niewoli jeńców – Serbołużyczan, albowiem Łużyce zostały absolutnie bez mężczyzn, a także o pomoc w przeniesieniu Rady z Pragi do Budziszyna. Proponowano także zwięzłą współpracę z sąsiednimi Czechami pod nadzorem Związku Sowieckiego i utworzenie armii łużyckiej.

W 1946 r. Rada Narodowa Serbów Łużyckich zmieniła nazwę na Łużycką Radę Narodową i przeniosła się do Budziszyna.

W lutym 1948 r. Łużycka Rada Narodowa, widząc bezowocność swych działań, ogłosiła o samolikwidacji, jedyną masową organizacją Serbołużyczan pozostała „Domowina”.

W niewiarygodnie trudnych warunkach „Domowina” dobiwała się wprowadzenia języka łużyckiego w serbołużyckich szkołach, razem z Matica Serbską wydawała książki i podręczniki dla tych szkół, śpiewniki z pieśniami ludowymi, urządzała święta i zabawy ludowe, spotkania studentów i młodzieży serbołużyckiej.

Czasy powojenne

Czasy po II wojnie światowej też nie były najlepsze dla tego narodu. Były raczej kolejnymi ciosami dla niego. Władze NRD, utworzonej w sowieckiej strefie okupacyjnej, na swój ład utrudniały życie. Długo nie dawały pozwolenia na otwarcie serbołużyckich szkół, później nie przeznaczały środków finansowych na nie, a także na działalność kulturalną, już nie mówiąc o jakichś odszkodowaniach za krzywdy wyrządzone przez poprzednie dyktatury.

Sowieci, chowając się za plecami władz NRD, rozpoczęli na szeroką skalę kopać węgiel metodą odkrywkową. To znaczy znoszono całe wsie, ludność przesiedlono do dużych miast (gdzie oczywiście asymilowała się z Niemcami), koparki zaś rozkopywały ogromne połacie ziemi, węgiel znajdował się tuż pod powierzchnią. Do pozostałych wsi przywieziono na stałe Niemców, wysiedlonych ze Śląska, Pomorza, Prus Wschodnich, Wołynia, co sprzyjało asymilacji na miejscu.

Władze NRD działały jeszcze aktywniej niż A. Hitler. Wsie, które przez całe wieki nosiły słowiańskie nazwy, teraz dostawały jeszcze i nazwy niemieckie. W dobie jednoczenia się Niemiec, w 1990 r., doszły kolejne problemy. Łużyce znów były rozdzielone między krajami federalnymi – Brandenburgią i Saksonią. Niemcy na czele z Helmutem Kohlem, choć i demokratyczne, złośliwie odrzuciły prośbę Serbołużyczan o utworzenie związkowego kraju Lausitz – Luzica, dając im na odczepnego podwójne napisy, możliwość używania języka.

Po zjednoczeniu Niemiec i rozpadzie Związku Sowieckiego – kolejne ciosy. Na Łużycy rozszerzyło się bezrobocie, więc większość młodzieży zaczęła wyjeżdżać do innych regionów Niemiec, co oznaczało asymilacji ciąg dalszy. Po rozpadzie Związku Sowieckiego, do Niemiec zaczęli przyjeżdżać repatrianci – Niemcy z Rosji, Syberii, Kazachstanu i innych miejsc. Według państwowego programu zatrudnienia i rozmieszczenia repatriantów, władze zaczęły zasiedlać nimi właśnie Łużyce i dawać im pracę, choć tejże dla Serbołużyczan brakowało. I chociaż Konwencja Europejska zabrania sztucznie zmieniać skład narodowościowy na terytoriach, zamieszkałych przez mniejszości narodowe, to jednak takie rzeczy w demokratycznej Europie dzieją się i w nasze czasy. Teraz Niemcy tracą miliardy euro na uporządkowanie księżycowego krajobrazu centralnej Łużycy, lecz tylko tam gdzie węgiel został wykopany. Tam, gdzie węgiel jeszcze jest koparki, ciężarówki pracują nadal. A obok stoją serbołużyckie wsie…


Robert Szymański
Nasz Czas 8/2003 (597)

Projekt 'Bez granic - część I'